Ważny truizm – dieta nie musi być wyrzeczeniem

View this post on Instagram

Dieta nie musi być wyrzeczeniem. To znaczy w jakimś stopniu musi, zawsze, to oczywiste. Ale niczego nie trzeba się wyrzekać na zawsze, wystarczy wyrzec się ilości. W swojej diecie dostaję również cukier – i nie ma w tym nic złego, szczególnie, jeżeli oragnizm przez tyle lat się przyzwyczajał… Kwestia ilości. Dzięki temu, że moja dieta niczego mnie nie pozbawia, gdy organizm dostaje czegoś więcej, co jakiś czas, nie magazynuje tego jak szalony, tylko większość wydala, bo wie, że przecież i tak dostanie. Takim dniem odpoczynku od diety (a @zaczarowanegary od większego gotowania) jest niedziela. W niedzielę zjadłem sobie „lepsze” śniadanie niż codziennie – parówki, jajka sadzone, kanapki z serem i wędliną oraz pomidor. Na obiad pojechaliśmy do #KarczmaStaryMłyn w Upałtach. Tam zjadłem polędwiczki wołowe w sosie grzybowym, ziemniaczki po staropolsku no i surówki. Do tego kufel piwa bezalkoholowego (prowadziłem samochód). Na deser – lody z konfiturą i butelka zimnej coli. Dwa posiłki, o obu ciężko powiedzieć „dietetyczne”. Dodatkowo, niedziela jest odpoczynkiem od ćwiczeń fizycznych, bo nie można robić treningu codziennie i się nie zajeździć. Dzisiejsze ważenie – 171,2kg, kolejny rekord. #grubasfit #dietagrubasa #zaczarowanegary #domowejedzenie #dieta #odchudzanie #obiad #food #redukcja #pyszności #deser #ważenie #piwo #cola #rekord #weekend

A post shared by 230kg i w dół… (@dietagrubasa) on

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *