Upragnione urządzenie

Upragnione urządzenie

Chciałem napisać upragniona waga… Ale to byłoby lekkie przegięcie. Owszem, waga, ale w sensie – urządzenia. Dzisiaj, według gazetki promocyjnej pewnej sieci handlowej – nie wiem, czy wspominać nazwę… W Irlandii bym ją polecił, w Polsce trochę gorzej… Oczywiście to moje prywatne odczucia. W każdym razie, niech tam, w Lidlu, miały być wagi. Marki SilverCrest, co niewiele mi mówiło, ale za to potrafiące zważyć do 180kg! No cóż, nie było wyjścia, należało kupić – szczególnie, że dotychczas ważenie nie bardzo mi wychodziło, bo nie było na czym. Przeciążałem nawet wagę w pewnej klinice weterynaryjnej, a ta potrafiła zważyć do 200kg.
Ktoś powie – idiota. Skoro przeciążałem wagę 200 kg to po co kupować 180 kg? Otóż dlatego, że się odchudzam! To informacja dla tych, co na przykład czytają bloga po raz pierwszy od tego wpisu. No i cóż, liczę na to, że wkrótce ta waga dla mnie zaśpiewa innymi słowami niż tylko „Przeciążenie!” – bo póki co, tak właśnie jest…

Dodaj komentarz

Close Menu