Smutno mi, smutno

Smutno mi, smutno

Śniadanko smutne, bo i ja smutny. I w ogóle, wpis jakoś tak mi się przytrafia dopiero w okolice podwieczorku. Śniadanie, samo z siebie, było przepyszne – kanapeczki ze schabem własnej roboty, do tego pomidorek i ogóreczek. No i kubek kawy, rozpuszczalnej, bez cukru. Z jednej łyżeczki. Co, rzecz jasna, nie chroni przed szklanką wody na początek.
A skąd smuteczek? Ano, dzisiaj waga pokazała mi tyle samo, co przedwczoraj… [waga-dzisiaj], BMI – [bmi]. A to pogorszenie od wczoraj. Jestem [dzien-diety] dzień na diecie i ciągle nie wiem, skąd te wahania. Oby w dół, oby w dół!
Na drugie śniadanie zjadłem nektarynkę i jabłko.
Obiadek to dwa krokiety popite kubkiem barszczu czerwonego.
Podwieczorek – musli w jogurcie naturalnym.
A na kolację zjem dwa faszerowane jajka i dwie kromeczki z masełkiem. Oczywiście specjalnego pieczywka, z chlebkiem to on dużo wspólnego nie ma!
Taki to dzień, niedziela. Niby wszystko dobrze, ale ta waga…

Dodaj komentarz

Close Menu