Pracowity poranek

Wstałem dzisiaj o 3 rano, bo nie miałem innego wyjścia – praca, praca, praca.
Po godzinie, bo tak ponoć trzeba, zjadłem dwie kromeczki chleba, tak zwanego kartonu, tudzież brystolu.
A na śniadanko pochłonąłem jajecznicę, z parówką i pomidorkiem. Plus kolejne dwie kromeczki!
Coś bym jeszcze zjadł, ale trzeba czekać do drugiego śniadania, trzeba czekać…
Poranna waga [waga-dzisiaj], a BMI – [bmi]. Niby spada, ale już bardzo, bardzo powoli. Z jednej strony dla organizmu to lepiej, ale z drugiej – człowiek tak pragnie efektów… I chcę tego już!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *