Niezła waga

No, dzisiaj było radośnie w trakcie porannego ważenia, zaledwie [waga-dzisiaj], BMI – [bmi]. Na śniadanko były pyszne kanapeczki, na drugie śniadanie – jogurt owocowy 0% z musli. Musli są bardzo kaloryczne, więc to była ledwo garstka – 50g. Obiadek macie na zdjęciu – zdjęcie wyszło tak sobie, ale to moja wina. Sam obiad był pyszny. Podwieczorek to parę plastrów kalarepki z kefirem a kolacja – sałatka z mięskiem. Paluszki lizać!
Niestety, dzisiaj nie udało mi się pobiegać. Nie, że nie chciałem – po prostu miałem zbyt obolałe nogi, łapały mnie skurcze. Ale przeszedłem sobie ten dystans spacerkiem, to też dopuszczalne. Ba, nawet wymagane… To ja się wychylam z bieganiem.

Podwieczorek na słodko

Czwarty posiłek w ciągu dnia, dzisiaj na słodko. Ryż z miodem, z rodzynkami, jabłkami i cynamonem. Od czasu do czasu trzeba zjeść coś słodkiego, prawda? A teraz niespodzianka – ten słodki deserek, to około 180kcal. I dieta dzienna ciągle jest utrzymana w ryzach 1200 – 1400 kcal. To już [dzien-diety] dzień na diecie i czuję się fantastycznie. Dzisiaj zrobiłem sobie jeszcze trzydzieści tak zwanych brzuszków i dziesięć pompek. Muszę przyznać, że powrót do normalnych ćwiczeń fizycznych, jak przed laty, jest niezwykle bolesny.

Dobry dzień!

Dzień dobry! Dobry dzień!
A nawet – bardzo dobry. Właśnie się dowiedziałem, w firmie, w której pracuję, że chętni dostaną kartę sportową, z której możemy korzystać na bardzo wielu obiektach sportowych. No, mam niedaleko do dwóch basenów, sauny i paru siłowni.
Koniecznie będę musiał skorzystać!
Jak już kupię klapki na siebie i jakieś kąpielówki… A to nie jest proste w moim przypadku, oj nie jest.

Spacerkiem na ćwiczenia

A w zasadzie – ćwiczenia pod postacią spacerku. Mój lekarz rodzinny powiedział mi kiedyś, że jedyne ćwiczenie fizyczne, na jakie mogę sobie pozwolić, to basen. Ale z basenem różnie bywa, raz – że kosztuje i to wcale nie mało, dwa – że pochłania sporo czasu… Bo to dojazd, bo to coś tam. Wiadomo, grubas się tłumaczy.
W każdym razie, zdecydowałem się na spacery.
Nie, że jakieś bardzo dalekie. Dla 99,9% z Was zabrzmi to wręcz śmiesznie – zdecydowałem się spacerować jakieś… No, żeby nie skłamać, 50 metrów. Wbrew pozorom, jak na mnie, to spore osiągnięcie. Przed rozpoczęciem diety miałem problem z przejściem 10 metrów. No, z tymi 50 to też mam… Duży problem, kiedy wracam to dyszę i padam na pysk, ale z dnia na dzień idzie mi coraz lepiej. Będzie dobrze!